Ehhh.... Nienawidzę takich momentów. Napisałem całkiem długą notkę o tym co u mnie i w momencie gdy już kończyłem niechcący nacisnąłem odśwież. Wszystko poszło... życie jest marne. Teraz odpalam Worda nauczony błędami młodości.
Troszkę skrócimy. Studia -> rewelacja (…) zero poprawek (…) cudowni (…) chce się (…) będzie dobrze (…) gdzie by tu na Erasmusa? Najważniejszą rzeczą, która się wydarzyła to to, że kochany Piotruś nie jest już sam. Kolejny raz się potwierdziło, że jak nie szukasz to cię znajdą. Niby przypadkowy spacer z nudów… Paweł, jest starszy ode mnie o ponad 10 lat. Brzmi przerażająco ale jego młodzieńcze usposobienie z moim od-zawsze-poważniejszym-od-innych byciem stawia nas mniej więcej w kategorii równolatków ;) Znajomi go zaakceptowali w większości. To też ma znaczenie.
Zastanawiam się czy coś ze mną jest nie tak ale znamy się dwa miesiące a ja jeszcze nigdy mu nie powiedziałem, że go kocham. Jedynie, że jest cudowny, że mi na nim zależy, że uwielbiam z nim przebywać, spać i śnić… Chyba sam do końca nie wiem, co znaczy „kochać”. Co muszę czuć, żeby wiedzieć, że mogę to już powiedzieć?
* Tytuł notki zainspirowany cudowną piosenką Jade Ewen - My Man.
Tak, to nie żart. Cisza z mojej strony była po części z
powodów niezależnych ode mnie... zapomniałem hasło. Dzisiaj przez przypadek
udało mi się odzyskać. Bo ja wiem czy dużo straciliście. Troszkę się w moim
życiu wydarzyło, sam nie wiem, od czego mam zacząć opowiadać. Myślę, że
stopniowo w kolejnych notkach będę nawiązywał do przeszłości... ale nic z tym,
ważna jest teraźniejszość.
Na początku przydałoby się pochwalić - jestem studentem już. Uniwersytet
Warszawski, pierwszy rok, studia dzienne na jednym z kierunków Wydziału
Dziennikarstwa i Nauk Politycznych. Nie jest źle. Choć coś z moim gejradarem
jest nie tak... już do tylu chłopkaów zagadywałem, dopytywałem i nie znalazłem
żadnego geja na 100%. Choć przyznam się, że ostatnio odezwał się w internecie ktoś
z mojego kierunku. Nie chce powiedzieć, kim jest. Miło, że mu się podobam.
Całkiem intrygujące i w końcu mam powód, aby chodzić na zajęcia... wypatruje
mojego 'romeo'. Będę informował na bieżąco jak się sprawy potoczą...
Przez ten cały czas nie zrobiłem wiele złych rzeczy.... choć było blisko.
Szczególnie jak pojechaliśmy z Maćkiem na wakacje. Któregoś dnia jak wróciliśmy
z klubu jakoś tak wyszło, że nagle on stanął za mną. Ustawiałem budzik na
telefonie i wydaje mi się, że on przysunął się do mnie, aby spojrzeć na
wyświetlacz. Nie ważne jak to się stało. Ważne, że byliśmy potwornie blisko
siebie. Czułem jego oddech na karku. Nie wiedziałem, co się dzieje. Nagle
poczułem, że ma erekcje. Tego już było za wiele dla mnie. Tysiące myśli
chodziło mi głowie. Nic mi nie pasowało. Przecież on jest heterykiem!
Odwróciłem się, spojrzałem mu w oczy. Uśmiechnął się, mi się nogi ugięły.
Resztę pamiętam jak przez mgłę. Nie wiem co się działo ale nagle wylądowaliśmy
na łóżku. Po chwili Maciek był bez bokserek. Jednak tutaj nastąpił moment zawahania.
Spojrzałem mu jeszcze raz w oczy. To był błąd. „Nie, czekaj. Pierwszy raz musi
być z dziewczyną”. Zawahałem się. Kompletnie zapomniałem, że on jest prawiczkiem.
Wystarczyło żebym powiedział: „Zaufaj mi. Będzie dobrze…”. Poszliśmy spać. Nie
było żadnej niezręczności. A nawet jeszcze lepiej niż zawsze! Spaliśmy
przytuleni do siebie, Maciek całą noc prawie miał wzwód. Czułem go dotykającego
moich pośladków. Niezapomniane. Resztę wakacji spędziliśmy całkiem ciekawie. Ta
cała sprawa jakoś nas zbliżyła, nie baliśmy się dotykać nawzajem czy przytulać
w wodzie. Dzisiaj Maciek ma co kilka dni inną dziewczynę, albo te same się
przeplatają. Ciężko mi się połapać. Życie studenta bardzo mu służy.
Ależ ja zaniedbuje tego bloga. Zaraz wyjdzie, że się u mnie nic nie dzieje. Dzieje się... ale niewiele ;p
Ostatnio coś zbyt często myślę o tym aby sobie kogoś znaleźć. Jeszcze nie wiem czy na stałe czy po co... Zastanawiam się czy w ogóle chłopaka można mieć na stałe. Ostatnio parę razy już prawie umówiłem się z kimś z neta ale w końcu rezygnowałem. Sebastian w końcu dopiął swego i na którejś imprezie zrobił mi laskę. Pogorszył się chłopak. W szkole biega za mną jeden chłopczyk i jedna dziewczynka. Chłopczykowi daje nadzieje jakieś a dziewczynce muszę jakoś delikatnie odmówić.
Niedługo postanowienia noworoczne... muszę coś wymyślić.Zdecydowanie za dużo muszę. Wesołych.
PS Maciek jakoś się trzyma. U mnie z badaniami wszystko ok było.
Jakiś czas temu Maciek oddawał krew. Dwa dni temu przyszło do niego zawiadomienie, że powinien zgłosić się do Centrum Krwiodawstwa. Pojechałem z nim. Ten list nie napawał optymizmem ale tłumaczyliśmy sobie, że to może pomyłka... że w sumie nie wiadomo o co chodzi...
Pani w recepcji nie mogła znaleźć wyników. Zły znak. Zacząłem się delikatnie denerwować. "No to proszę do pani doktor, ona wszystko wyjaśni". Czekałem za drzwiami. Dopiero teraz zaczęło do mnie docierać, że to jednak pomyłka. Dlaczego do cholery nie przykładałem się do biologi? Nawet nie wiem co mogli wykryć! Jedyne co mi przychodziło do głowy to HIV... ale gdzie tam. Maciek? On nawet nie jest w grupie ryzyka... nie ma mowy. To czego, kurwa, oni od niego chcą!? Aby ukryć moje "delikatne" zdenerwowanie zacząłem pusto patrzeć w gazetę, która leżała na stoliku...
- Piotrek?
- No i jak?!
- Yy... chodź. Jak wyjdziemy to Ci opowiem...
Nie brzmiało to najlepiej. Miałem jeszcze nikłą nadzieje, że Maciek sobie jaja ze mnie robi, że jak wyjdziemy to klepnie mnie w ramie i powie, że to pomyłka była... Nie zapowiadało się na to jednak. HCV. Te słowa brzmiały dla mnie dość magicznie ale też groźnie. Co to niby jest? Milczałem, czekałem jak Maciek powie wszystko. Nie chciałem palnąć czegoś głupiego. Usta mu delikatnie drżały ze zdenerwowania ale reszta twarzy nie zdradzała większych emocji. Ja stałem przed nim wpatrzony w niego jak w obrazek... W głowie mi chodziła tylko jedna myśl: "Czy od tego HCV się umiera?!". Różne straszne obrazki biegały mi po głowie... nie mogłem się ich pozbyć. Nawet teraz jak to piszę i sobie wszystko przypominam to aż zadrżałem. Zawsze tak jest. Spróbujcie sobie pomyśleć o śmierci wam bliskiej osoby a zobaczycie, że zaczną wam się szklić oczy tak jak mi teraz. Wtedy jednak się nie szkliły. Trzeba było być twardym... Uścisk, poklepanie po ramieniu...
Ten cały HCV nie okazał się tak straszny jak początkowo myślałem. Ale sprawia pewne problemy. Wiadomo, że lepiej go nie mieć... ale jeśli się już ma to dobrze jest o tym wiedzieć. Maciek wie. Ale z tego co dzisiaj czytałem to większość zakażonych osób w Polsce jest nosicielami i nawet o tym nie wiedzą. Na to nie ma szczepionki ale odpowiednia dieta, jakieś leki, unikanie alkoholu i wszystko będzie ok.
Oddawałem krew kilka dni później niż Maciek. Teraz z niepokojem patrze do skrzynki... a boje się czegoś więcej niż HCV. Wszak z powodu kilku błędów młodości jestem w grupie ryzyka. Ale trzeba być dobrej myśli bo bujnego życia erotycznego to ja niestety nie prowadzę.
Dobrze by było napisać coś pozytywnego... ale się nie da. Niestety.
Sam nie wiem o co mi chodzi. Czuje takie wewnętrzne przygnębienie. Sam nie wiem co jest tego powodem. Nic specjalnego się nie stało. Maciek próbował to podczepić pod jesienną depresję... ale do cholery. Jeszcze jest lato!
Czym się to objawia? Unikam ludzi. A dla mnie to jest coś strasznie dziwnego. Ja, który znam każdego ze szkoły i ciągle rozmawiałem z trzema osobami na raz.... teraz jak widzę znajomego na korytarzu czy gdziekolwiek myślę sobie: "Boże, żeby tylko nie podszedł. Idź. Skręć. Nie mam o czym z tobą gadać". Jeżeli taki osobnik zacznie jednak rozmowę to nadal jestem tym starym Piotrkiem ale bardzo mnie to męczy. Pal licho znajomych... gorzej, że to się tyczy wszystkich. Nawet osób mi najbliższych. Nie pamiętam nawet kiedy ostatnio rozmawiałem dłużej z Maćkiem... ehhh...
Co do Maćka to wydaje mi się, że wreszcie udało mi się pozbyć tego natrętnego uczucia do niego. Wycierpiałem swoje i koniec. Mam taką nadzieję. Ileż można?
Od jakiegoś czasu flirtuje ze mną pewien chłopak z mojego liceum. O rok młodszy. Zabawny czasem. Zabrałem go do kina. Nie było tak źle. Chłopak chciałby coś więcej ja jeszcze nie wiem. Jakoś nie mam ochoty na kolejny szkolny związek po Sebastianie i Ani.
Sebastian... zabawną sytuacje z nim miałem ostatnio. Koleżanka z klasy robiła osiemnastkę u siebie w domu... a raczej w małej willi (jeśli by to porównać do mojego mieszkania w bloku). Jakoś po pierwszej miałem ochotę się troszkę przewietrzyć i poszedłem na huśtawkę za domem. Siedziałem tak kilka minut i myślałem o nie wiem czym. Potem przyszedł on. Coś tam zaczął opowiadać, smęcił jak nie wiem... Po tych wszystkich procentach było mi i tak obojętne co on gada. W pewnym momencie palnął: "daj mi buzi". Myślałem, że umrę ze śmiechu. Dla mnie teraz Sebastian jest kompletnym zerem. Z wyglądu też mnie nie kręci. Ale postanowiłem trochę go sprawdzić. Zaproponowałem abyśmy poszli na tyły domu. Tam są jakieś magazyny czy coś. Minęła chwila jak zaczął się do mnie dobierać. U mnie rozbawienie mieszało się z lekkim podnieceniem. W myślach szybko kalkulowałem, czy jeśli mój były chłopak zrobi mi laskę na osiemnastce naszej koleżanki to będzie to coś głupiego. Może i pozwoliłbym sobie na tę chwilę zapomnienia gdyby nie zrządzenie losu. Na podwórzu pojawiła się jubilatka mocno zmartwiona tym co się z nami stało. Sebastian szybko do niej podbiegł i zaczął zmyślać jakąś historyjkę. Ja pękałem ze śmiechu gdyż mimo, że pasuje on do opisu stereotypowego geja ciągle wszystkich wkręca, że tak nie jest. Zabawne, że oni mu wierzą. Ciekawe czy nadal by wierzyli jakby przyszli trzy minuty później i zastali Sebastiana klęczącego przede mną i poruszającego rytmicznie głową. Pewnie znowu wymyśliłby jakąś historyjkę... że mi guzik odpadł i on próbował go przymocować lub coś.
Po tej sytuacji stwierdziłem, że jednak dobrze wyszło, że nie doszło do tej laski. Maciek ciągle mi powtarza, że bym tego żałował (i wielu innych seksualnych zbliżeń) i pewnie ma rację.
Kim jestem? Od założenia tego bloga minęło już trochę czasu. Na pewno nie jestem takim samym chłopakiem jak kiedyś. Zrozumiałem kilka rzeczy. Powoli wydaje mi się, że wiem co jest w życiu ważne. Ciągle pozostało mi to, ze żyje teraźniejszością. Kompletnie nie planuje. Chłopaków w dużej mierze spławiam. Sam nie wiem dlaczego. Boje się angażować? Podobają mi się zawsze tacy u których nie mam szans? Tfu, heterycy. Rozpoczynamy nowy rozdział w życiu. Piotrek, 19l, student, Warszawa