gej-sza blog

    Twój nowy blog

    Ehhh…. Nienawidzę takich momentów. Napisałem całkiem długą notkę o tym co u mnie i w momencie gdy już kończyłem niechcący nacisnąłem odśwież. Wszystko poszło… życie jest marne. Teraz odpalam Worda nauczony błędami młodości.

    Troszkę skrócimy. Studia -> rewelacja (…) zero poprawek (…) cudowni (…) chce się (…) będzie dobrze (…) gdzie by tu na Erasmusa? Najważniejszą rzeczą, która się wydarzyła to to, że kochany Piotruś nie jest już sam. Kolejny raz się potwierdziło, że jak nie szukasz to cię znajdą. Niby przypadkowy spacer z nudów… Paweł, jest starszy ode mnie o ponad 10 lat. Brzmi przerażająco ale jego młodzieńcze usposobienie z moim od-zawsze-poważniejszym-od-innych byciem stawia nas mniej więcej w kategorii równolatków ;) Znajomi go zaakceptowali w większości. To też ma znaczenie.

    Zastanawiam się czy coś ze mną jest nie tak ale znamy się dwa miesiące a ja jeszcze nigdy mu nie powiedziałem, że go kocham. Jedynie, że jest cudowny, że mi na nim zależy, że uwielbiam z nim przebywać, spać i śnić… Chyba sam do końca nie wiem, co znaczy „kochać”. Co muszę czuć, żeby wiedzieć, że mogę to już powiedzieć?

    * Tytuł notki zainspirowany cudowną piosenką Jade Ewen – My Man.

    Wracam!

    12 komentarzy

    Tak, to nie żart. Cisza z mojej strony była po części z
    powodów niezależnych ode mnie… zapomniałem hasło. Dzisiaj przez przypadek
    udało mi się odzyskać. Bo ja wiem czy dużo straciliście. Troszkę się w moim
    życiu wydarzyło, sam nie wiem, od czego mam zacząć opowiadać. Myślę, że
    stopniowo w kolejnych notkach będę nawiązywał do przeszłości… ale nic z tym,
    ważna jest teraźniejszość.

    Na początku przydałoby się pochwalić – jestem studentem już. Uniwersytet
    Warszawski, pierwszy rok, studia dzienne na jednym z kierunków Wydziału
    Dziennikarstwa i Nauk Politycznych. Nie jest źle. Choć coś z moim gejradarem
    jest nie tak… już do tylu chłopkaów zagadywałem, dopytywałem i nie znalazłem
    żadnego geja na 100%. Choć przyznam się, że ostatnio odezwał się w internecie ktoś
    z mojego kierunku. Nie chce powiedzieć, kim jest. Miło, że mu się podobam.
    Całkiem intrygujące i w końcu mam powód, aby chodzić na zajęcia… wypatruje
    mojego ‚romeo’. Będę informował na bieżąco jak się sprawy potoczą…

    Przez ten cały czas nie zrobiłem wiele złych rzeczy…. choć było blisko.
    Szczególnie jak pojechaliśmy z Maćkiem na wakacje. Któregoś dnia jak wróciliśmy
    z klubu jakoś tak wyszło, że nagle on stanął za mną. Ustawiałem budzik na
    telefonie i wydaje mi się, że on przysunął się do mnie, aby spojrzeć na
    wyświetlacz. Nie ważne jak to się stało. Ważne, że byliśmy potwornie blisko
    siebie. Czułem jego oddech na karku. Nie wiedziałem, co się dzieje. Nagle
    poczułem, że ma erekcje. Tego już było za wiele dla mnie. Tysiące myśli
    chodziło mi głowie. Nic mi nie pasowało. Przecież on jest heterykiem!
    Odwróciłem się, spojrzałem mu w oczy. Uśmiechnął się, mi się nogi ugięły.
    Resztę pamiętam jak przez mgłę. Nie wiem co się działo ale nagle wylądowaliśmy
    na łóżku. Po chwili Maciek był bez bokserek. Jednak tutaj nastąpił moment zawahania.
    Spojrzałem mu jeszcze raz w oczy. To był błąd. „Nie, czekaj. Pierwszy raz musi
    być z dziewczyną”. Zawahałem się. Kompletnie zapomniałem, że on jest prawiczkiem.
    Wystarczyło żebym powiedział: „Zaufaj mi. Będzie dobrze…”. Poszliśmy spać. Nie
    było żadnej niezręczności. A nawet jeszcze lepiej niż zawsze! Spaliśmy
    przytuleni do siebie, Maciek całą noc prawie miał wzwód. Czułem go dotykającego
    moich pośladków. Niezapomniane. Resztę wakacji spędziliśmy całkiem ciekawie. Ta
    cała sprawa jakoś nas zbliżyła, nie baliśmy się dotykać nawzajem czy przytulać
    w wodzie. Dzisiaj Maciek ma co kilka dni inną dziewczynę, albo te same się
    przeplatają. Ciężko mi się połapać. Życie studenta bardzo mu służy.

    Ależ ja zaniedbuje tego bloga. Zaraz wyjdzie, że się u mnie nic nie dzieje. Dzieje się… ale niewiele ;p

    Ostatnio coś zbyt często myślę o tym aby sobie kogoś znaleźć. Jeszcze nie wiem czy na stałe czy po co… Zastanawiam się czy w ogóle chłopaka można mieć na stałe. Ostatnio parę razy już prawie umówiłem się z kimś z neta ale w końcu rezygnowałem. Sebastian w końcu dopiął swego i na którejś imprezie zrobił mi laskę. Pogorszył się chłopak. W szkole biega za mną jeden chłopczyk i jedna dziewczynka. Chłopczykowi daje nadzieje jakieś a dziewczynce muszę jakoś delikatnie odmówić.

    Niedługo postanowienia noworoczne… muszę coś wymyślić.Zdecydowanie za dużo muszę. Wesołych.

    PS Maciek jakoś się trzyma. U mnie z badaniami wszystko ok było.

    Badania.

    12 komentarzy

    Jakiś czas temu Maciek oddawał krew. Dwa dni temu przyszło do niego zawiadomienie, że powinien zgłosić się do Centrum Krwiodawstwa. Pojechałem z nim. Ten list nie napawał optymizmem ale tłumaczyliśmy sobie, że to może pomyłka… że w sumie nie wiadomo o co chodzi…

    Pani w recepcji nie mogła znaleźć wyników. Zły znak. Zacząłem się delikatnie denerwować. „No to proszę do pani doktor, ona wszystko wyjaśni”. Czekałem za drzwiami. Dopiero teraz zaczęło do mnie docierać, że to jednak pomyłka. Dlaczego do cholery nie przykładałem się do biologi? Nawet nie wiem co mogli wykryć! Jedyne co mi przychodziło do głowy to HIV… ale gdzie tam. Maciek? On nawet nie jest w grupie ryzyka… nie ma mowy. To czego, kurwa, oni od niego chcą!? Aby ukryć moje „delikatne” zdenerwowanie zacząłem pusto patrzeć w gazetę, która leżała na stoliku…

    - Piotrek?
    - No i jak?!
    - Yy… chodź. Jak wyjdziemy to Ci opowiem…

    Nie brzmiało to najlepiej. Miałem jeszcze nikłą nadzieje, że Maciek sobie jaja ze mnie robi, że jak wyjdziemy to klepnie mnie w ramie i powie, że to pomyłka była… Nie zapowiadało się na to jednak. HCV. Te słowa brzmiały dla mnie dość magicznie ale też groźnie. Co to niby jest? Milczałem, czekałem jak Maciek powie wszystko. Nie chciałem palnąć czegoś głupiego. Usta mu delikatnie drżały ze zdenerwowania ale reszta twarzy nie zdradzała większych emocji. Ja stałem przed nim wpatrzony w niego jak w obrazek… W głowie mi chodziła tylko jedna myśl: „Czy od tego HCV się umiera?!”. Różne straszne obrazki biegały mi po głowie… nie mogłem się ich pozbyć. Nawet teraz jak to piszę i sobie wszystko przypominam to aż zadrżałem. Zawsze tak jest. Spróbujcie sobie pomyśleć o śmierci wam bliskiej osoby a zobaczycie, że zaczną wam się szklić oczy tak jak mi teraz. Wtedy jednak się nie szkliły. Trzeba było być twardym… Uścisk, poklepanie po ramieniu…

    Ten cały HCV nie okazał się tak straszny jak początkowo myślałem. Ale sprawia pewne problemy. Wiadomo, że lepiej go nie mieć… ale jeśli się już ma to dobrze jest o tym wiedzieć. Maciek wie. Ale z tego co dzisiaj czytałem to większość zakażonych osób w Polsce jest nosicielami i nawet o tym nie wiedzą. Na to nie ma szczepionki ale odpowiednia dieta, jakieś leki, unikanie alkoholu i wszystko będzie ok.

    Oddawałem krew kilka dni później niż Maciek. Teraz z niepokojem patrze do skrzynki… a boje się czegoś więcej niż HCV. Wszak z powodu kilku błędów młodości jestem w grupie ryzyka. Ale trzeba być dobrej myśli bo bujnego życia erotycznego to ja niestety nie prowadzę.

    Bleh.

    4 komentarzy

    Dobrze by było napisać coś pozytywnego… ale się nie da. Niestety.

    Sam nie wiem o co mi chodzi. Czuje takie wewnętrzne przygnębienie. Sam nie wiem co jest tego powodem. Nic specjalnego się nie stało. Maciek próbował to podczepić pod jesienną depresję… ale do cholery. Jeszcze jest lato!

    Czym się to objawia? Unikam ludzi. A dla mnie to jest coś strasznie dziwnego. Ja, który znam każdego ze szkoły i ciągle rozmawiałem z trzema osobami na raz…. teraz jak widzę znajomego na korytarzu czy gdziekolwiek myślę sobie: „Boże, żeby tylko nie podszedł. Idź. Skręć. Nie mam o czym z tobą gadać”. Jeżeli taki osobnik zacznie jednak rozmowę to nadal jestem tym starym Piotrkiem ale bardzo mnie to męczy. Pal licho znajomych… gorzej, że to się tyczy wszystkich. Nawet osób mi najbliższych. Nie pamiętam nawet kiedy ostatnio rozmawiałem dłużej z Maćkiem… ehhh…

    Co do Maćka to wydaje mi się, że wreszcie udało mi się pozbyć tego natrętnego uczucia do niego. Wycierpiałem swoje i koniec. Mam taką nadzieję. Ileż można?

    Od jakiegoś czasu flirtuje ze mną pewien chłopak z mojego liceum. O rok młodszy. Zabawny czasem. Zabrałem go do kina. Nie było tak źle. Chłopak chciałby coś więcej ja jeszcze nie wiem. Jakoś nie mam ochoty na kolejny szkolny związek po Sebastianie i Ani.

    Sebastian… zabawną sytuacje z nim miałem ostatnio. Koleżanka z klasy robiła osiemnastkę u siebie w domu… a raczej w małej willi (jeśli by to porównać do mojego mieszkania w bloku). Jakoś po pierwszej miałem ochotę się troszkę przewietrzyć i poszedłem na huśtawkę za domem. Siedziałem tak kilka minut i myślałem o nie wiem czym. Potem przyszedł on. Coś tam zaczął opowiadać, smęcił jak nie wiem… Po tych wszystkich procentach było mi i tak obojętne co on gada. W pewnym momencie palnął: „daj mi buzi”. Myślałem, że umrę ze śmiechu. Dla mnie teraz Sebastian jest kompletnym zerem. Z wyglądu też mnie nie kręci. Ale postanowiłem trochę go sprawdzić. Zaproponowałem abyśmy poszli na tyły domu. Tam są jakieś magazyny czy coś. Minęła chwila jak zaczął się do mnie dobierać. U mnie rozbawienie mieszało się z lekkim podnieceniem. W myślach szybko kalkulowałem, czy jeśli mój były chłopak zrobi mi laskę na osiemnastce naszej koleżanki to będzie to coś głupiego. Może i pozwoliłbym sobie na tę chwilę zapomnienia gdyby nie zrządzenie losu. Na podwórzu pojawiła się jubilatka mocno zmartwiona tym co się z nami stało. Sebastian szybko do niej podbiegł i zaczął zmyślać jakąś historyjkę. Ja pękałem ze śmiechu gdyż mimo, że pasuje on do opisu stereotypowego geja ciągle wszystkich wkręca, że tak nie jest. Zabawne, że oni mu wierzą. Ciekawe czy nadal by wierzyli jakby przyszli trzy minuty później i zastali Sebastiana klęczącego przede mną i poruszającego rytmicznie głową. Pewnie znowu wymyśliłby jakąś historyjkę… że mi guzik odpadł i on próbował go przymocować lub coś.

    Po tej sytuacji stwierdziłem, że jednak dobrze wyszło, że nie doszło do tej laski. Maciek ciągle mi powtarza, że bym tego żałował (i wielu innych seksualnych zbliżeń) i pewnie ma rację.

    Powrót?

    7 komentarzy

    Czy to powrót sam nie wiem… Wszedłem na tego bloga po ponad półrocznej przerwie. Trochę poczytałem… trochę powspominałem. Jak ten czas leci.

    Co teraz u mnie? Zbliża się maturka. Wybór studiów. Dorosłość. Jakoś mnie to przeraża. ;] A tak ps to wasz Piotrek niedawno skończył osiemnastkę. Teraz już możecie legalnie zabrać mnie na piwo. ;]

    Sam nie wiem co tu pisać. Może warto nawiązać do ostatniej mojej notki. Już nie jesteśmy razem z Anią. Byliśmy razem pięć miesięcy. I nie powiem, że to były stracone miesiące. Czy oszukiwałem siebie? Sam nie wiem. Wtedy wydawało mi się, że nie. Nadal tak myślę. Chyba jedynie dlatego, że Ania była cudowną dziewczyną. Związek był dość udany. Jednak… poznałem super chłopaka. Nie mogłem przestać o nim myśleć. Ania szybko to odkryła. Wcześniej jej powiedziałem, że może mi się spodobać chłopak więc była dość wyczulona. Starałem się być jak najbliżej tego chłopaka. Chodzimy do tej samej szkoły więc było dużo okazji. Z każdym wymienionym z nim słowem wpadałem jeszcze bardziej. Zaczęliśmy pisać smsy. Postanowiłem trochę zaryzykować i rzucić trochę aluzji… jego odpowiedzi pobudzały wyobraźnie i mówiły, że jest w zasięgu ręki. Wpadłem po uszy. Spędzaliśmy sporo czasu. Między mną i Anią zaczęło się psuć a może i psuło się wcześniej… Ania robiła wszystko abym spędzał z nim jak najmniej czasu. A ja właśnie pragnąłem spędzić z nim każdą sekundę. Ania powoli godziła się z tym faktem… że to dłużej już nie potrwa…

    Wszystko mogło być pięknie. Ale jak to w życiu nie wyszło. On – przyjmijmy Maciek – był typem chłopaka jaki najbardziej mnie pociąga… męski, nieprzegięty koleś – typ heteryka… i niestety Maciek był hetero. Jak mi o tym powiedział załamał się ten mój mały świat. Pierwszy raz od dawna przepłakałem całą noc. Czułem się fatalnie. Nie mogłem zrozumieć jeśli jest heterykiem to dlaczego pisał takie smsy? Kochanie, misiu i takie tam pierdoły były tam na porządku dziennym. Zbyt dużo sobie nadziei narobiłem. Po jakim czasie mi przeszło? Z miesiąc mnie trzymało. Bardzo mocno. Ciągle nie mogłem uwierzyć w to co mi powiedział. Myślałem, że to ściema, że po postu nie jestem w jego typie, że może boi się związku z facetem. Niestety.

    Z Anią jakoś się rozstaliśmy. Nie było bardzo źle ale dobrze też nie. Do dzisiaj nie przepada ona za Maćkiem. A jak jest między mną a nim? Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Mówimy sobie o wszystkim. Relacja jest jakby nie patrzeć zakręcona bardzo. Heteryk i gej zakochany w nim po uszy. Patrzący na niego, słuchający o jego potencjalnych partnerkach i marzący aby znaleźć się na ich miejscu. Maciek jest jedyną osobą w moim życiu dla której zrobiłbym wszystko. A z jego strony? Muszę się zadowolić wielką sympatią i tym, że mnie akceptuje. Może na gwiazdkę dostanę od niego plakat z nim bez koszulki? Na pewno powieszę w pokoju i będzie to mój największy skarb.

    W czwartek pierwszy raz w życiu wybieram się do klubu gejowskiego. Z Maćkiem. Może wyrwę jakieś fajne ciacho na otarcie łez. ;]

    Razem

    37 komentarzy

    Myślę, że to to. Jestem tego nawet pewien. Często o niej myślę. Zawsze jakoś tak cieplej mi się robi gdy ją widzę. Ostatnio nawet poznałem jej rodziców. Obawiałem się tego obiadu. Myślę, że niepotrzebnie. Mili ludzie. Bardzo mile mnie zaskoczyło to, że Ania ma w pokoju zasuszone róże, które jej dałem w sierpniu. Wybaczyłem jej nawet to, że musiałem na nią czekać gdy szykowaliśmy się na imprezę. Warto było. Zawsze będzie warto. Jestem szczęśliwy i chcę aby ona też była. Muszę stać się bardziej dojrzałym chyba.

    Pan Tik Tak.

    17 komentarzy

    Jak wam się miewa? Co robicie? Żyjecie? Spełniacie swe marzenia? Dążycie do czegoś? Kochacie? Nienawidzicie? Uczycie się a może pracujecie? Macie czas coś zjeść i odrobinę czasu na przyjemności? Szczęściarze.

    Mam potworne wrażenie, że ja na nic nie mam czasu. Czy jestem taki zapracowany? Nie, ciężko mi się przyznać przed samym sobą ale jestem okropnym leniem i ciężko mi jest się zorganizować. Odbija się to oczywiście na moich ocenach. One jednak nie są najważniejsze. Bardziej przeraża mnie towarzyszące mi uczucie przesadnego obciążenia, goniących terminów, zbliżających się ważnych dni. Mam przeczucie, że czas płynie a ja nie zrobiłem nic pożytecznego. Nic, kompletnie nic.

    Spytacie co u Anii? Tu kolejna klapa. Z mojej strony oczywiście. Nie, nic takiego się nie stało. Swojego czasu byliśmy nawet na „Samotności w sieci” w kinie Relax. Szkoda, że już niedługo to kino zostanie zamienione w sklep. Miało swój klimat. Ta jedna sala. Byliśmy prawie sami. Może jeszcze ze trzy osoby. Dość romantycznie, miło było. Film jak film, mam pewne zastrzeżenia i nie powiem, że wyszedłem pełen podziwu dla tego dzieła, choć ma coś w sobie. Dobrze, dobrze. Ja tu o kinie, a nadal nie powiedziałem jak nam się układa. Hm, zwlekam z odpowiedzią bo to jest troszkę trudne. Czuje, że z tego coś będzie. Jest nam dobrze razem. Teraz czas na jakiś mój bardziej stanowczy krok. Trzeba coś postanowić. Trzeba żyć, działać. Życie zbyt ciężkie jest aby być samemu. Ktoś taki jak Ania jest mi bardzo potrzebny i mam nadzieję, że ja dla Anii mogę też być takim ktosiem. Będę się starał.

    Czy macie wrażenie, że to co się wokół was dzieje przypomina kiepską telenowele brazylijską? Że jest zbyt skomplikowane, zakręcone, dziwne? Ja mam tak non stop. Czasem czuje się jak ten biedny Truman. Zastanawiam się wtedy tylko czy to Show nie jest zbyt kiczowate.

    Kamil, bo na nim skończyłem. Jest dość niskim w porównaniu ze mną brunetem. Kolczyk w brwi dodaje mu uroku, coś w stylu buntownika, niedobrego chłopca. Ze swoją dziewczyną są już ponad osiem miesięcy. Zbyt wiele nie wiem o tym związku bo jak już wcześniej pisałem poznałem ich dopiero na tamtej imprezie. Można powiedzieć, że Kamil zaopiekował się wtedy mną, poznał z innymi, narzucił jakiś temat rozmowy. Dzięki niemu nie czułem się aż tak obco. Można powiedzieć, że nawet się z nim zaprzyjaźniłem, wydał mi się dość fajny i ogólnie. Każdy tak ma jak poznaje sympatycznego, nowego człowieka. Impreza się skończyła, wróciłem do domu.

    Jakże wielkie było moje zdziwienie gdy następnego dnia dostałem esemesa z prośbą o spotkanie właśnie od Kamila. Jako że akurat następnego dnia musiałem się wybrać do pewnej szkoły coś załatwić pomyślałem, że mógłby mi towarzyszyć. Spotkaliśmy się, czas szybko mijał. Cały czas zastanawiałem się właściwie czemu on miał ochotę się ze mną spotkać? Wydawało mi się to dość dziwne. Po chwili, nie wprost, ale półsłówkami dowiedziałem się o co mu chodziło. Spodobałem mu się. Przyjąłem tą wiadomość z lekkim rozbawieniem, cały czas myśląc, że to kiepski żart. Okazało się, że nie…

    Chłopak też dość mi się podobał, ale nie aż tak, że nie mogłem myśleć o niczym innym niż rzucić mu się w ramiona. To nie tak a poza tym on był w związku. Szczerze to pomyślałem sobie, że zbyt dużo pracy z tym by było. Ogólnie, że nie warto. Tym bardziej, że dobrze się czuje w towarzystwie Ani. Szczerze mu o tym powiedziałem. Przyjął to spokojnie, tak myślę. Po kilku dniach dostałem dość szokującego smsa od niego. Pisał, że rozstał się z dziewczyną i teraz jest wolnym człowiekiem. Szczerze, to ta wiadomość mnie załamała. Zły czas, jakoś nie mam teraz ochoty na związki z chłopakiem. Wymagają one zbyt wiele od człowieka. Choćby brak możliwości pochwalenia się swoim chłopakiem czy spaceru za rękę. A ja tego właśnie potrzebuje. Bliskości drugiej osoby bez względu na miejsce w jakim jestem i na obserwujących ludzi. Zbyt długo by opowiadać o tym co się stało później. Najważniejsze, że wszystko skończyło się szczęśliwie. Kamil wrócił do dziewczyny, a ja mam czyste sumienie, że nic złego nie zrobiłem. Czy pozostał żal, że coś straciłem? Oczywiście, zawsze jakiś żal zostanie, ale w tym przypadku uważam, że dobrze się stało.

    Było. Minęło. Sam nie pamiętam co się działo. Spędziłem je nie tak jak chciałem. Planowałem się poduczyć lub nauczyć czegoś nowego. Zadbać o wygląd lub coś… a tu tylko spotkania ze znajomymi. Lub może aż? Swoją drogą nie mam natury samotnika, bez innych bym zginął. Ostatnio jednak mój kolega z klasy spytał się czy nie obawiam się, że to są krótkie znajomości, że po szkole to się wszystko zawali. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Bardzo możliwe, że tak będzie. Troszkę przykre bo dobrze się czuję z tym jak jest teraz. Wszystko jednak może się zmienić, każdy pójdzie swoją drogą. Nie lubię myśleć o przyszłości. Dobija mnie to.

    Wakacje dużo mi dały. Odkryłem samego siebie lub może odkryłem przed innymi. Wcześniej o moim związku z Sebastianem wiedziała tylko jedna osoba (oczywiście oprócz niego) ;). Po Sebastianie zauroczyłem się w pewnej dziewczynie, ona chyba o tym nie widziała. Ogólnie było i minęło. Następnie postanowiłem, że daje sobie spokój… to było postanowienie głupca z tego co widzę. Ale o tym za chwilę. Ważne jest to iż już jestem przekonany co do mojej biseksualności. Jakoś mi to bardzo nie przeszkadza. Niby czemu? Nie przeszkadzało mi nawet zwierzyć się kilku osobom.

    Przyjęli to bardzo pozytywnie. Szczególnie zdziwiła mnie reakcja kolegi z klasy. Nie wiem sam co mnie naszło, że mu powiedziałem. Kuba coś opowiadał o swojej wizycie w Anglii, że poznał geja i że kompletnie zmienił swój stosunek co do tego. Pomyślałem, że co mi szkodzi i po prostu mu powiedziałem. Świat się nie zawalił. A ja zyskałem kilka godzin przemyśleń na temat życia. Doszło nawet do tego, że miałem ochotę powiedzieć wszystkim. Pomyślałem jednak, że zrobię to jeśli będę miał chłopaka. Chwalić się tak niczym to nie wypada. ;)

    Któregoś dnia postanowiłem, że odezwę się do znajomej ze szkoły i zaproszę ją na niezobowiązujący spacer. Wcześniej jedynie wymienialiśmy kilka zdań na korytarzu. Spotkanie okazało się dość udane. Szybko pojawił się pomysł kolejnego. Godziny w coffe heaven, długie rozmowy. Ania wie o mnie wiele. To, że byłem z Sebastianem. Spokojnie to przyjęła. Potem był pierwszy dotyk, trzymanie się za rękę. Objęcia. Wszystko bardzo się potoczyło. Nie było jeszcze słowa „kocham”, na to jeszcze za wcześnie. Coś jednak jest, a najlepsze w tym, że to odwzajemnione.

    Prawie jak romantyczne zakończenie. To by było jednak zbyt proste. Pojawił się on. Kamil. Spotkaliśmy się na urodzinach jego dziewczyny. Osobiście ich nie znałem. Zostałem zaproszony za pewną przysługę którą dla nich zrobiłem. Wtedy tak dla jaj, jak to bywa na imprezie, leżałem sobie z głową na brzuchu Kamila, niby wszyscy tak leżeli. Pozwoliłem sobie nawet później na jakieś objęcia, niby wszyscy tak robili. Nie widziałem w tym nic dziwnego. To było tak dla śmiechu, nie robiłem tego z nadzieją na coś… Polubiłem chłopaka. Fajny. Miły i nawet przystojny. Impreza się skończyła. Minął tydzień. Wiele się zmieniło… Ale o tym później…

    PS.
    Witam po wakacjach. :) A jak wam minęły te trzy miesiące?


    • RSS