Czy macie wrażenie, że to co się wokół was dzieje przypomina kiepską telenowele brazylijską? Że jest zbyt skomplikowane, zakręcone, dziwne? Ja mam tak non stop. Czasem czuje się jak ten biedny Truman. Zastanawiam się wtedy tylko czy to Show nie jest zbyt kiczowate.
Kamil, bo na nim skończyłem. Jest dość niskim w porównaniu ze mną brunetem. Kolczyk w brwi dodaje mu uroku, coś w stylu buntownika, niedobrego chłopca. Ze swoją dziewczyną są już ponad osiem miesięcy. Zbyt wiele nie wiem o tym związku bo jak już wcześniej pisałem poznałem ich dopiero na tamtej imprezie. Można powiedzieć, że Kamil zaopiekował się wtedy mną, poznał z innymi, narzucił jakiś temat rozmowy. Dzięki niemu nie czułem się aż tak obco. Można powiedzieć, że nawet się z nim zaprzyjaźniłem, wydał mi się dość fajny i ogólnie. Każdy tak ma jak poznaje sympatycznego, nowego człowieka. Impreza się skończyła, wróciłem do domu.
Jakże wielkie było moje zdziwienie gdy następnego dnia dostałem esemesa z prośbą o spotkanie właśnie od Kamila. Jako że akurat następnego dnia musiałem się wybrać do pewnej szkoły coś załatwić pomyślałem, że mógłby mi towarzyszyć. Spotkaliśmy się, czas szybko mijał. Cały czas zastanawiałem się właściwie czemu on miał ochotę się ze mną spotkać? Wydawało mi się to dość dziwne. Po chwili, nie wprost, ale półsłówkami dowiedziałem się o co mu chodziło. Spodobałem mu się. Przyjąłem tą wiadomość z lekkim rozbawieniem, cały czas myśląc, że to kiepski żart. Okazało się, że nie…
Chłopak też dość mi się podobał, ale nie aż tak, że nie mogłem myśleć o niczym innym niż rzucić mu się w ramiona. To nie tak a poza tym on był w związku. Szczerze to pomyślałem sobie, że zbyt dużo pracy z tym by było. Ogólnie, że nie warto. Tym bardziej, że dobrze się czuje w towarzystwie Ani. Szczerze mu o tym powiedziałem. Przyjął to spokojnie, tak myślę. Po kilku dniach dostałem dość szokującego smsa od niego. Pisał, że rozstał się z dziewczyną i teraz jest wolnym człowiekiem. Szczerze, to ta wiadomość mnie załamała. Zły czas, jakoś nie mam teraz ochoty na związki z chłopakiem. Wymagają one zbyt wiele od człowieka. Choćby brak możliwości pochwalenia się swoim chłopakiem czy spaceru za rękę. A ja tego właśnie potrzebuje. Bliskości drugiej osoby bez względu na miejsce w jakim jestem i na obserwujących ludzi. Zbyt długo by opowiadać o tym co się stało później. Najważniejsze, że wszystko skończyło się szczęśliwie. Kamil wrócił do dziewczyny, a ja mam czyste sumienie, że nic złego nie zrobiłem. Czy pozostał żal, że coś straciłem? Oczywiście, zawsze jakiś żal zostanie, ale w tym przypadku uważam, że dobrze się stało.